"Przez nią płakałam każdej nocy i płacze do dzisiaj"
Kolejny cytat, kolejny filmik i kolejne moje losy z tą kochaną piątką wariatów. Tylko, że dzisiaj trochę smutniej na co wskazuje cytacik i tytuł posta. Dzisiejszy filmik był robiony przeze mnie rok temu w urodziny Hazzy, co można zauważyć. Nie przedłużając już dłużej przechodzę do dalszej historii.
Nasza historia znowu wraca to mroźnego grudnia. Ten piękny grudzień kiedy wszystko pokrywa biały puch, a kiedy wychodzi się ze szkoły wszyscy rzucają się śnieżkami, a na lodowisku chłopaki zabierają ci czapkę i musisz ich ganiać. Kiedy idziesz wtedy ulicą widzisz te piękne ozdoby świąteczne. Ten świąteczny nastrój, zamieszanie i pytania co chcesz dostać pod choinkę. Pięknie, prawda? Jednak te wyjątkowe chwile musiało coś przerwać. Coś, a raczej ktoś. A ty kimś był nie kto inny jak Taylor Swift. Ahh... To był chyba największy cios, jaki kiedykolwiek ktoś mi zadał. Osoba, której byłam fanką, i którą wspierałam zaczęła chodzić z moim idolem. Wtedy wszystko runęło, zapomniałam o tym co było, o tym, że ją lubiłam, a piosenkarka znalazła się na mojej liście osób do odstrzelenia ( tak naprawdę nie mam takiej listy, ani nie miałam, ale chyba czas taką założyć XD )
Kiedy dowiedziałam się o Haylor? To było jakoś na przełomie listopada i grudnia jeśli mnie pamięć nie myli. Przeglądałam stronki plotkarskie i na jednej z nich była właśnie plotka o tym, że Harry umawia się z Tay, która przez moją BFF została nazwana kozią mordą, ale to szczegół. I nie myślcie sobie, że mnie to zabolało tak od razu. Nie było zupełnie inaczej. Do mnie to dotarło i zrobiło mi się smutno, ale zabolało mnie to parę godzin później.
A dokładnie wtedy kiedy już w ciepłej piżamce położyłam się do łóżka.Dopiero wtedy moja wyobraźnia ruszyła i zaczęłam sobie ich razem wyobrażać. Ja będę z wami szczera. Cierpiałam wtedy i to bardzo. Ja nie umiałam i do dziś nie umiem pogodzić się z myślą, ze Harry nigdy nie będzie mój. Ja mam świadomość, że nigdy z nim nie będę, bo życie to nie bajka. W życiu nie ma czegoś takiego jak "żyli długo i szczęśliwe", a marzenia są tylko po to, żeby dawać nam nadzieję na lepsze jutro, ale nie okłamujmy się. Nie ma czegoś takiego jak lepsze jutro. Jest tylko wczoraj, dziś i jutro. Pesymistka ze mnie. Wiem, ale wracając do tematu. Wyobrażenie czy widok zdjęć Harry'ego i tej lasi to moje serce łamało się na pół. Haylor to był związek, który naprawdę emocjonalnie przeszłam, a w niektórych chwilach nie wiedziałam co mam myśleć. Stałam w tamtej chwili przed oknem i wpatrywałam się w biały śnieg, a w mojej głowie pojawiały się takie słowa: "Może powinnam ich zaakceptować. W końcu Harry jest nią szczęśliwy, a jego szczęście jest dla mnie najważniejsze". Jednak to moje przekonanie do tego związku nie trwało po takim czymś zbyt długi, bo tak naprawdę jak tylko zobaczyłam ich wspólne zdjęcia, plotki o tym, że chcą się pobrać. Cały czas pryskał, a to przekonanie i szczęście jego szczęście rozpływało się jak balon puszczany na wiatr. Te uczucia zastępowało smutek i cierpienie, ale nigdy gniew.Nigdy nie czułam gniewu ani nienawiści. Może jedynie zniechęcenie, zazdrość, ale nigdy gniew. Nie umiem wytłumaczyć czemu tak byłam. Chyba mam za dobre serce. Kiedy oni zerwali byłam szczęśliwa, bo wiedziałam, że jeden z najgorszych okresów w moim życiu właśnie się zakończył i to na dobre. Wiem, że to samolubne i egoistyczne, ale tak właśnie było i nic na to nie poradzę. Ta cała historia zakończyła się w połowie stycznia, a ja aż do grudnia miałam spokój...
Wymiękam, dlatego dzisiaj jest tylko o Haylor, bo wymiękam. Dzisiaj w szkole tak naprawdę miałam jedynie 4 lekcje, bo przez 2 oglądaliśmy mecz. Znaczy moja klasa oglądała, bo mimo tego, że ciałem byłam na sali to moja dusza była chen, chen daleko w Londynie razem z Hadley. Tak właśnie, więc życzę snów i miłego dnia kochani :* Do jutra ♥
A i chce was jeszcze serdecznie zaprosić na opowiadanko mojej BFF :*
http://www.wattpad.com/97657739-shadow-of-lost-prolog

I jest następna częśc :)
OdpowiedzUsuńZ tej notki możemy się dowiedzieć ze na prawdę cierpialas przez związek Haylor, szczerze to mi oni tez nie odpowiadali, także jak ty lubiłam Taylor przed ich związkiem ,a potem coś trysnelo jak mydlana bańka i się skończyło, tez byłam zawiedziona, ale ten okres mi jakoś minął i staram się nie pamiętać o tym czasie xd
Teraz znów zaczynam lubiec Taylor,słucham jej piosenek i stram się nie wracać do tamtych czasów xd
pozdrawiam kochana :*